Pozycja pierwszego bramkarza reprezentacji Polski przez wiele lat była jednym z najmocniejszych punktów kadry. Jednak od momentu odejścia z drużyny Wojciecha Szczęsnego rola ta nie jest już tak stabilna. Coraz częściej dochodzi do zmian, które wcześniej praktycznie się nie zdarzały. Mimo prawie roku pracy Jana Urbana nadal nie możemy jednoznacznie wskazać jego pierwszego wyboru na bramce. Czerwcowe zgrupowanie może wreszcie dać odpowiedź na pytanie, kto zostanie numerem jeden w reprezentacji prowadzonej przez Jana Urbana.
Czy Grabara może być pierwszym bramkarzem naszej kadry?
Bramkarz Wolfsburga od lat był zapowiadany jako następny wielki polski bramkarz. Indywidualnie ten sezon Kamila Grabary z pewnością nie był zły, mimo że jego zespół spadł do 2. Bundesligi. Forma polskiego golkipera w wielu meczach ratowała drużynę i trudno obwiniać go za obecną sytuację Wolfsburga. Ma to również odzwierciedlenie w statystykach, które prezentują się całkiem nieźle. Grabara w tym sezonie notował bardzo wysoki wskaźnik interwencji (3,6 na mecz). Dodatkowo trzykrotnie obronił rzut karny, co czyni go najlepszym bramkarzem w całej lidze pod tym względem. Nie obyło się jednak bez błędów, które bardzo mocno obciążały konto Grabary. Chociażby w meczu z RB Lipsk, gdzie złym wyprowadzeniem piłki otworzył rywalom idealną sytuację do zdobycia bramki. Mimo wszystko jego postawa w rozgrywkach Bundesligi była przyzwoita i wiele wskazuje na to, że bez problemu znajdzie sobie nowego pracodawcę.
W samej reprezentacji Grabara jest głównie kojarzony z barażami, w których również popełnił duży błąd w meczu z Albanią. Z drugiej strony właśnie w tamtym spotkaniu zaliczył także kapitalną interwencję, która de facto uratowała Polsce mecz. Na ten moment wydaje się, że to właśnie Kamil Grabara będzie numerem jeden w kadrze Jana Urbana. Nie daje on jeszcze takiego poczucia pewności, jakie w poprzednich latach zapewniali Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański. Warto jednak pamiętać, że również Szczęsny podczas gry w reprezentacji miał momenty, które doprowadzały kibiców do białej gorączki. Mimo wszystko Grabara jest solidnym bramkarzem i obecnie to właśnie on wydaje się pierwszym wyborem na eliminacje.

Marcin Bułka, czyli bramkarz, wobec którego zmieniła się narracja
Zanim przejdzie się do umiejętności samego bramkarza Neom SC, trzeba poruszyć jeden ważny temat. Generalnie kadencję Jana Urbana można na ten moment oceniać raczej pozytywnie. Mimo porażki w finale baraży sama reprezentacja gra zwyczajnie lepiej i nawet brak awansu na mundial nie przykrywa progresu, jaki zrobiła kadra pod jego wodzą. Problem pojawia się jednak przy wyborach samego selekcjonera i jego niekonsekwencji. Rok temu Bułka odchodził do Arabii Saudyjskiej, która pod względem sportowym nadal znajduje się wyraźnie poniżej Ligue 1, w której wcześniej występował polski bramkarz. Sam selekcjoner niejako dał piłkarzowi sygnał, że ten ruch może mocno odbić się na jego pozycji w reprezentacji. Selekcjoner mówił o tym w następujących słowach w programie na kanale Meczyki.pl:
„W pewien sposób tracimy go z pola widzenia. Chodzi o to, jakie wymagania stawia przed nim ta liga. Mamy kilku dobrych bramkarzy. Na pewno taki kierunek nie pomaga Bułce”W wywiadzie dla kanału Meczyki.pl
Sam Bułka nie podbił Arabii Saudyjskiej głównie z powodu poważnego urazu, przez który praktycznie stracił cały sezon. Po powrocie z kontuzji rozegrał pięć spotkań, w których nie zdołał zachować czystego konta. Mimo to otrzymał powołanie, co może wydawać się trochę dziwne. Spotkania towarzyskie są oczywiście przez wielu traktowane po macoszemu, niemniej jednak sam obrót spraw wokół Bułki jest zaskakujący. Umiejętności z pewnością mu nie brakuje, bo wielokrotnie pokazywał już swoją jakość. Pytanie brzmi jednak, czy na ten moment jest w stanie wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. O to może być bardzo trudno, zwłaszcza że wiele wskazuje na to, iż Grabara odejdzie do mocniejszego klubu. W takiej sytuacji Bułka z pewnością oddala się od regularnej gry w reprezentacji.
A może pierwszym bramkarzem zostanie Mateusz Kochalski?
Bramkarz Karabachu dawał selekcjonerowi jasne sygnały, że może być realną opcją do gry w reprezentacji. Kochalski ma za sobą całkiem udaną kampanię w Lidze Mistrzów, w której popisywał się świetnymi interwencjami. W pamięci kibiców najbardziej pozostaje oczywiście jego niechlubny rekord 27 straconych bramek w trakcie całej edycji, jednak wielokrotnie ratował swój zespół przed jeszcze większą kompromitacją. Zasłynął między innymi obroną rzutu karnego w meczu z Napoli i generalnie w tamtym okresie wydawał się najlepszym piłkarzem Karabachu. Potencjał w Kochalskim widzi wiele klubów z lig TOP 5. Polski bramkarz wzbudził zainteresowanie kilku zespołów, a wśród nich pojawiła się nawet tak duża marka jak Borussia Dortmund. Głośno było także o ewentualnym powrocie do Ekstraklasy, ponieważ Widzew Łódź sondował możliwość jego pozyskania. Obóz zawodnika nie był jednak chętny na zmianę klubu w trakcie sezonu. Sam Kochalski ma kontrakt z Karabachem do końca sezonu 2026/2027, dlatego szansa na transfer wydaje się całkiem spora.
Umiejętności z pewnością mu nie brakuje, lecz wątpliwe jest to, by Jan Urban postawił na niego już teraz. Sam fakt regularnych powołań do reprezentacji podczas gry w dosyć egzotycznej lidze można uznać za spory sukces. W budowaniu mocniejszej pozycji w kadrze z pewnością pomogłaby zmiana klubu na jeden z zespołów z lig TOP 5. Wydaje się, że sam zawodnik jest gotowy na taki krok, a dalsza gra w Azerbejdżanie może zahamować rozwój, który z roku na rok coraz bardziej nabiera tempa. Jeśli wraz z potencjalnym transferem Kochalski utrzymałby wysoką formę, jaką obecnie prezentuje, rola pierwszego bramkarza reprezentacji mogłaby się do niego znacznie przybliżyć.
⚠️ Podsumowanie sezonu w wykonaniu Polaków ⚠
👉 Mateusz Kochalski (Qarabaq)❗
💵 Wartość rynkowa na przestrzeni sezonu: 1,5 mln –> 2 mln €
⚫️ Misli Premier League
2️⃣ Miejsce w lidze
📊 Śr. ocena – 6.89
🕛 Minuty – 1980 (67%)
🏟 Rozegrane mecze – 22/33
🏟 Od 1. minuty -… pic.twitter.com/duUwOHGcBP— Newsy.Sportu (@Newsy_Sportu) May 28, 2026
Czy Skorupski może pożegnać się z rolą pierwszego bramkarza?
Przez wiele lat Łukasz Skorupski pozostawał w kadrze bramkarzem drugiego lub trzeciego wyboru. Po odejściu Wojciecha Szczęsnego ówczesny selekcjoner Michał Probierz zdecydował się postawić właśnie na golkipera Bolonii. Trudno było to uznać za błąd, bo Skorupski wielokrotnie prezentował bardzo wysoki poziom. Mimo zmiany na stanowisku selekcjonera obsada bramki początkowo się nie zmieniła i doświadczony bramkarz nadal miał pewne miejsce w składzie. Ten sezon klubowy nie był jednak dla niego aż tak udany, jak zazwyczaj. Pojawiły się kontuzje, które wykluczyły Polaka z 14 ligowych spotkań. Sam zawodnik również nie należy już do najmłodszych, dlatego jego pozycja „jedynki” w reprezentacji może być obecnie zagrożona.
Skorupski nie jest także najlepszy w wyprowadzaniu piłki. To raczej typ bramkarza, który swoje braki w rozegraniu nadrabia świetną postawą na linii oraz doświadczeniem. Jeśli jednak reprezentacja Jana Urbana ma grać bardziej odważną piłkę, umiejętność gry nogami u bramkarza będzie bardzo przydatna. Z trójki Grabara, Bułka i Skorupski to właśnie zawodnik Bolonii ma pod tym względem najwięcej problemów. Nie można jednak kwestionować jego przydatności dla reprezentacji, ponieważ w tym aspekcie jest ceniony praktycznie przez każdego selekcjonera.
Wiele zależy od poziomu, jaki będą prezentowali jego rywale do miejsca w składzie. Grabara mimo całkiem udanego indywidualnie sezonu nadal popełnia błędy, które mogą budzić pewne wątpliwości. Dużo lepiej pod tym względem wygląda Marcin Bułka, który wydaje się bardziej kompletnym bramkarzem, lecz dopiero wrócił po poważnej kontuzji. Nie pomaga mu również liga, w której obecnie występuje, choć dziś może nie mieć to już aż tak dużego znaczenia. Mimo wszystko nie można całkowicie skreślać Skorupskiego, który pozostaje swoistym gwarantem solidności. W przypadku problemów zdrowotnych lub spadku formy wcześniej wspomnianej dwójki to właśnie zawodnik Bolonii może ponownie stać się „jedynką” reprezentacji na eliminacje.
Kto zostanie pierwszym bramkarzem u Jana Urbana?
To zgrupowanie raczej nie przyniesie nam jednoznacznej odpowiedzi. Trudno wskazać pewniaka, któremu selekcjoner ufa w stu procentach, bo prawdopodobnie takiego obecnie po prostu nie ma. Jan Urban najpewniej będzie kierował się przede wszystkim poziomem ligi, w której występuje dany zawodnik. Rozgrywki z lig TOP 5 z pewnością bardziej pomagają przekonać do siebie selekcjonera niż ligi traktowane raczej jako egzotyczne kierunki. Z drugiej strony liczą się również indywidualne umiejętności, a pod tym względem bardzo dobrze prezentuje się Marcin Bułka. Pytanie jednak, czy to właśnie będzie decydującym wyznacznikiem.
Wydaje się, że największe szanse na rolę pierwszego bramkarza mają obecnie Łukasz Skorupski oraz Kamil Grabara. Wiele zależy od tego, w jakim kierunku potoczy się kariera zawodnika Wolfsburga, który podobno ma na stole kilka ofert z solidnych europejskich klubów. Jeśli jednak za ewentualnym transferem poszłyby problemy z regularną grą lub spadek formy, notowania Skorupskiego mogłyby wyraźnie wzrosnąć. Mimo swoich mankamentów bramkarz Bolonii nadal daje reprezentacji poczucie spokoju i stabilności. Przyszłość reprezentacji pod względem obsady bramki wydaje się dość spokojna. Może Polska nie ma dziś drugiego Wojciecha Szczęsnego, ale z pewnością posiada pokolenie solidnych i utalentowanych bramkarzy. Nawet jeśli problemy z regularną grą mieliby zarówno Grabara, jak i Skorupski, w odwodzie pozostają jeszcze Bułka oraz Kochalski. Można jedynie życzyć sobie, aby każda pozycja w reprezentacji była obsadzona równie dobrze, co pozycja bramkarza.